Zdrowy związek – jedność czy odrębność?

Niektóre pary stwierdzają, że u podstaw ich relacji leży odrębność: „Jesteśmy razem, bo różnimy się prawie we wszystkim i przez to idealnie się uzupełniamy. Każde z nas ma swoje pasje i często spędzamy czas osobno”. Inne stawiają na jedność, mówiąc: „Stanowimy jeden organizm. Wszystko robimy razem. Tylko siebie potrzebujemy do szczęścia”.

Są to dwie skrajności wyznaczające ramy, w których mieści się szerokie spektrum stanów pośrednich. I choć skrajności mogą być drogą prowadzącą do osiągnięcia satysfakcji w relacjach, to zazwyczaj zdrowy związek plasuje się mniej więcej w środku tej skali.

W tym artykule przyjrzysz się zarówno zdrowym związkom, jak również tym, które borykają się z problemami w obszarze między jednością a odrębnością. Zobaczysz, co je różni, oraz poznasz bezpieczny styl przywiązania, który występuje w satysfakcjonujących, szczęśliwych relacjach.

Poczucie jedności i odrębności w związku

Wszyscy przechodzimy przez pewien cykl budowania relacji, w którym poczucie jedności i odrębności odgrywa istotną rolę.

Proces zaczyna się od stanu zakochania. Wchodząc w nową relację, odczuwamy mnóstwo emocji związanych z ukochaną osobą, wciąż o niej myślimy i spędzamy razem każdą wolną chwilę. Tak intensywne skupienie się na związku i partnerze prowadzi do tego, że odkrywamy wspólne zainteresowania, znajdujemy podobne doświadczenia z przeszłości, czasem w tym samym momencie wypowiadamy te same stwierdzenia, a w niektórych sytuacjach nawet zachowujemy się identycznie. To cechy charakterystyczne stanu tzw. miłości romantycznej – koncentrujemy się wtedy na tym, co nas łączy, i w dużym stopniu utożsamiamy się z partnerem.

Ale po upływie pewnego czasu sytuacja zmienia się. Powoli zauważamy, że – obok podobieństw – istnieją między nami różnice. Czasem nawet bardzo duże. Odkrywanie swojej odrębności to ważny etap budowania relacji, ponieważ jej przyszłość zależy od tego, jak na to odkrycie zareaguje każde z partnerów. To, co następuje później, rzutuje na przyszłość pary. Niektóre związki rozpadają się, inne przechodzą kryzysy, ale na szczęście całkiem sporo z nich tworzy (naturalnie i samodzielnie albo z pomocą dobrego psychoterapeuty) zdrową, szczęśliwą relację.

W zdrowym związku funkcjonuje bezpieczny styl przywiązania

Zdrowy związek cechuje akceptacja różnic i podobieństw występujących między partnerami. Obydwie osoby zauważają i szanują swoją odrębność, a jednocześnie budują bliskość i wspólnotę. Dają sobie prawo do korzystania z niezależności i swobody, ale w określonych granicach. Doceniają różnorodność, otwierają się na nowe doświadczenia i traktują to jak szansę rozwoju siebie, kochanej osoby i łączącej ich relacji.

Partnerzy stosujący taki, tzw. bezpieczny styl przywiązania potrafią wyrażać swoje emocje, rozmawiać o oczekiwaniach oraz spełniać potrzeby ukochanej osoby – i to w taki sposób, by nie szkodzić ani jej, ani sobie. Rozpoznają i szanują granice, których przekroczenie powoduje u jednej ze stron dyskomfort, smutek lub ból. Mają do siebie wzajemnie zaufanie.

Dobry, zdrowy związek to więc taki, w którym każdy z partnerów czuje się spełniony – czerpie korzyści ze wspólnego życia, odczuwa bliskość i miłość, ale również realizuje się jako indywidualna osoba, ma poczucie odrębności, niezależności oraz wpływu na własne życie. W takiej relacji jest miejsce na wszystko to, co spaja związek i buduje jedność, ale również i na to, co pozwala każdemu z partnerów zachować swoją odrębność.

Taki złoty środek między jednością a odrębnością oznacza również dyskusję i wypracowywanie rozwiązań satysfakcjonujących obie strony. Wymaga to otwartości, asertywności, odwagi, zaufania i akceptacji. Czasem trzeba trochę lekko przesunąć swoje granice, powściągnąć egoizm i znaleźć sposób na zaspokojenie potrzeb kochanej osoby. Innym razem trzeba okazać siłę, zrezygnować z pozornie bezpiecznego wycofania się i wyjść naprzeciw kłopotom, by skutecznie je rozwiązać zamiast zamiatać pod dywan.

Granice w związku nie zawsze są jednak zdrowe

Problem pojawia się, gdy odrębność jest postrzegana nie jak szansa, ale jak zagrożenie dla jedności związku. Wtedy bardzo trudno jest zaakceptować różnice, rozmawiać o potrzebach i uszanować stawiane granice. A zazwyczaj świadczy to o indywidualnych kłopotach u jednego lub obojga partnerów (np. lęk przed życiem w samotności, potrzeba dominacji i kontroli, niskie poczucie własnej wartości).

Niektóre związki na etapie pojawiania się różnic po prostu rozpadają się, a partnerzy zaczynają szukać lepiej dopasowanej „drugiej połówki”. Jednak wiele par decyduje się pozostać razem, ale niestety z czasem okazuje się, że dzieje się to kosztem szczęścia i zadowolenia ze wspólnego życia. I wtedy nie ma już mowy o dobrych granicach, ale pojawiają się ich niezdrowe mutacje:

  • Brak granic

Jeden (lub oboje partnerów) na wszystko się zgadza, rezygnuje z własnych potrzeb, poświęca siebie dla dobra związku, przestaje kierować się wyznawanymi wcześniej wartościami, w dużym stopniu zmienia siebie po to, by lepiej dopasować się do drugiej osoby.

  • Sztywne granice

Jeden (lub oboje partnerów) wciąż czegoś odmawia i nie wyjaśnia przyczyn odmowy, nie wpuszcza drugiej osoby do części swojego życia (np. emocji, myśli, uczuć, wspomnień, grona przyjaciół), nie szuka rozwiązań satysfakcjonujących obie strony, nie dopuszcza żadnych wyjątków od ustalonych zasad.

  • Niespójne granice

Jeden (lub oboje partnerów) postępuje niekonsekwentnie, wciąż zmienia zdanie – raz na coś się godzi, a innym razem w podobnych sytuacjach odmawia bez uzasadnienia.

W relacjach z zaburzoną równowagą między jednością a odrębnością zazwyczaj brakuje poczucia bezpieczeństwa i zaufania. Partnerzy oddalają się od siebie, znika bliskość i miłość, a pojawia się brak zadowolenia ze związku i z życia. A to rodzi smutek, frustrację, napady złości, czasem nawet depresję lub agresję. Na tym etapie zazwyczaj konieczna jest pomoc ze strony doświadczonego, dobrego psychologa, który pomoże lepiej zrozumieć sytuację i znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.

Granice istnieją wewnątrz i na zewnątrz związku

Budowanie związku to naprawdę skomplikowany temat. Jakby nie dość było kłopotów z wypracowywaniem zdrowego balansu między „ja” a „my”, każda relacja powinna uporać się także z określeniem i egzekwowaniem przestrzegania innych granic – między „my” a „oni”. Partnerzy muszą odnaleźć równowagę między jednością a odrębnością z ich otoczeniem: dziećmi, rodzicami, teściami, przyjaciółmi, a czasem nawet pracą.

Niejednokrotnie to na tej płaszczyźnie pojawiają się problemy w związkach. Szczególnie trudno jest odnaleźć równowagę, gdy np. para mieszka wspólnie z rodziną lub znajomymi, jedna osoba z pary musi zaopiekować się chorym członkiem rodziny albo partner wyjeżdża do pracy za granicę.

Czy w Twoim związku panuje równowaga między jednością a odrębnością?

Wiedząc już to wszystko, zastanów się, czy Ty żyjesz w zdrowej, zrównoważonej relacji. Czy widzisz w swoim związku zdrowe granice między „ja” a „my” oraz między „my” a „oni”? A może nadmiernie poddajesz się woli partnera? Lub przeciwnie – dążysz do podporządkowania wspólnego życia tylko swoim potrzebom? Odpowiedz sobie szczerze na kilka poniższych pytań.

  • Czy macie porównywalną ilość wolnego czasu, który możecie poświęcić na własne sprawy?
  • Czy poświęcacie czas na wspólne zajęcia oraz spędzacie trochę czasu osobno?
  • Czy szanujecie swoje prawo do samodzielnego podejmowania decyzji i mówienia „nie”?
  • Czy rozmawiacie o swoich indywidualnych potrzebach i sposobach ich zaspokojenia?
  • Czy w równym stopniu jesteście zaangażowani w obowiązki domowe (dzieci, utrzymanie domu, zarabianie na życie itp.)?
  • Czy decyzje dotyczące każdego z ważnych aspektów wspólnego życia podejmujecie razem?
  • Czy chronicie Wasz związek przed negatywnym oddziaływaniem z zewnątrz (np. nie poświęcacie się „dla dobra dzieci”, nie poddajecie się woli rodziców „dla świętego spokoju”, nie traktujecie pracy jako ważniejszej części życia od Waszej relacji)?

Jeżeli masz wrażenie, że Twój związek nie funkcjonuje tak, jak powinien, zapraszam Cię do kontaktu. Brak zadowolenia z relacji to znak, że coś zaczyna się w nim psuć. Ale szybka i profesjonalna pomoc (np. psychoterapia, w gabinecie lub online) może to zmienić i przywrócić poczucie szczęścia i spełnienia.

Anna Pabiańczyk-Kulka
Psycholog, Psychoterapeuta w Pracowni Psychoterapii i Coachingu INVENI
Psychoterapia Online, Psychoterapia Kraków, Psychoterapia Tarnów