Dlaczego tkwimy w toksycznych związkach?

Toksyczny związek to pułapka, z której bardzo trudno wydostać się. A jeszcze trudniej jest uwolnić się raz na zawsze i nie wpaść w nią w czasie budowania kolejnej relacji.

Wydawałoby się, że to nic trudnego! Gdy w związku pojawia się smutek, niezadowolenie, cierpienie, przemoc psychiczna lub fizyczna, wtedy trzeba po prostu powiedzieć „do widzenia” i uciekać. W praktyce jednak oddziałuje na nas szereg nieuświadomionych mechanizmów, które nie pozwalają nam odejść. A manipulacje stosowane przez toksycznego partnera dodatkowo wzmacniają nasze odczucia i jeszcze bardziej nas do niego przywiązują.

Zastanówmy się więc, dlaczego tkwimy w toksycznych związkach? Co powstrzymuje nas od zmiany naszego życia na lepsze? W jaki sposób sami siebie oszukujemy i nie pozwalamy sobie odejść od partnera zatruwającego całe nasze życie? Dlaczego tak trudno jest nam obiektywnie ocenić własny związek? Jak to się dzieje, że jesteśmy smutni i nieszczęśliwi, ale zgadzamy się na złe traktowanie? Oto kilka najważniejszych powodów…

Strach przed zmianą

Rzadko zdarzają się osoby, które zupełnie nie czują lęku przed wprowadzaniem zmian w swoim życiu. Nie wiemy przecież, co nas czeka po zmianie. Zastanawiamy się, czy podołamy nowym wyzwaniom. Czujemy strach przed popełnieniem nieodwracalnego błędu. Boimy się, że wywołamy jeszcze gorsze kłopoty niż te przeżywane obecnie i nie poradzimy sobie z nimi.

To naturalne, że przed podjęciem ważnej decyzji kalkulujemy ryzyko i działamy tak, by je minimalizować. Kłopoty pojawiają się, gdy zbyt nisko oceniamy swoje możliwości i umiejętności, a zawyżamy ryzyko związane ze zmianą. Wtedy zazwyczaj wybieramy to, co wydaje się nam mniejszym złem, czyli pozostanie w miejscu, które już dobrze znamy. Prowadzi to do zamknięcia się w więzieniu toksycznego związku – bez perspektyw, bez szans na pozytywną zmianę, bez szczęścia i satysfakcji z życia. Za to z partnerem, który zrobi wszystko, by utwierdzić nas w przekonaniu o naszej nieporadności, nieatrakcyjności i głupocie.

A przecież czasem wystarczy zrobić mały krok, by zobaczyć, że jednak jesteśmy silni, umiemy działać i potrafimy rozwiązywać pojawiające się przed nami problemy. Nie jest to łatwa droga, ale prowadzi do poznania prawdziwych swoich możliwości oraz do życia w zgodzie z własnymi wartościami i preferencjami. Pójście tą drogą uczy, że mamy prawo do popełniania błędów i potrafimy radzić sobie z ich konsekwencjami.

Strach przed samotnością

Zerwanie z dotychczasowym towarzyszem życia, to skok w… pustkę. Wizja samotności jest bardzo silną blokadą powstrzymującą nas przed zakończeniem toksycznego związku. Bo przecież lepszy taki partner niż żaden. Wypieramy więc ze swoich myśli wszystkie złe chwile oraz wszystkie powody do zerwania. Przywołujemy w ich miejsce dobre momenty i trzymamy się ich jak brzytwy. A to wszystko dlatego, że wydaje się nam, że nie potrafimy żyć w pojedynkę – z powodu złych doświadczeń, wyniesionych z dzieciństwa schematów lub braku wiary w siebie.

Do tego dochodzi jeszcze jeden mechanizm funkcjonujący w naszej podświadomości. Żyjąc z toksycznym partnerem, wkładamy wiele pracy oraz emocji w utrzymanie związku. Poświęcamy się dla dobra rodziny i rezygnujemy z zaspakajania własnych potrzeb. Tak wiele inwestujemy w związek, że zwyczajnie żal nam odejść i zmarnować wszystkie dotychczasowe wysiłki. Wierzymy, że kiedyś w końcu sytuacja się zmieni, partner dostrzeże nasze zaangażowanie i odwdzięczy się uczuciem, czułością oraz szacunkiem.

Ale czy na pewno samotność nie jest lepsza od życia w smutku, strachu i ciągłym poczuciu braku bezpieczeństwa? Czy nie warto na chwilę zatrzymać się – skupić się na sobie, rozwinąć swoją osobowość i wzmocnić wiarę w siebie, by potem zbudować nowy, lepszy związek oparty na partnerstwie i miłości?

Brak pewności siebie

Brak poczucia pewności siebie objawia się m.in. przez brak wiary w to, że poradzimy sobie w życiu bez wsparcia ze strony partnera. Wątpimy wtedy, czy podołamy finansowo, emocjonalnie oraz organizacyjnie. Martwimy się, że nie uda się nam zbudować zdrowej rodziny, dobrze wychować dzieci, zapewnić najbliższym bezpieczeństwa oraz wsparcia.

Problemem jest jednak to, że brak zaufania do siebie zazwyczaj pogłębia się właśnie w toksycznym związku. To nieodpowiedni partner powoduje, że czujemy się coraz mniej zaradni. To on swoim zachowaniem doprowadza do sytuacji, że przestajemy samodzielne podejmować jakiekolwiek decyzje. To jego manipulacje skutkują tym, że obwiniamy się o wszystkie problemy w związku. To on w relacji ma kontrolę i władzę. To zaspakajaniu jego potrzeb jest podporządkowane całe wspólne życie.

I tak koło zamyka się. Nie odchodzimy od partnera, bo czujemy się na to zbyt słabi. A jesteśmy słabi, bo partner wzmacnia wszystkie nasze obawy. Jedynym naprawdę dobrym rozwiązaniem jest przerwanie tego błędnego koła.

Pozytywne emocje i dobre chwile

Nawet w najgorszym związku zdarzają się dobre momenty – takie, które wywołują radość i uśmiech. Na początku relacji są one częstsze, a z czasem coraz bardziej sporadyczne. Chwilowe wzloty chętniej pamiętamy, ponieważ powodują, że choć na krótki czas zapominamy o codziennym cierpieniu, smutku i bezsilności.

Niestety, w toksycznym związku przywiązujemy zbyt dużą wagę do dobrych chwil. Tracimy trzeźwy osąd i wyolbrzymiamy ich znaczenie. Pozwalamy, żeby jeden miły gest wymazał z pamięci wiele nieszczęśliwych dni. A przecież zazwyczaj są to po prostu kolejne sposoby na manipulowanie naszymi uczuciami. Np. wtedy, gdy partner przytula i mówi, że zależy mu na związku, ale dzieje się to dopiero po brutalnej awanturze. Albo gdy ofiarowuje nam prezent, który jednak nie jest bezinteresowny, a ma po prostu wynagrodzić długi czas obojętności albo poniżania.

Toksyczny partner zazwyczaj bardzo dobrze zna swoją ofiarę. Wie, czego potrzebuje, i od czasu do czasu jej to daje. Ale robi to tylko po to, by zachować swoją przewagę w relacji oraz nie dopuścić do rozpadu związku. Wyzwolenie się w tej pułapki emocjonalnej jest bardzo trudne, bo wymaga m.in. racjonalnej oceny sytuacji, o którą jest niezwykle trudno w toksycznym związku.

Przyzwyczajenie i akceptacja

Długie przebywanie w jakiejkolwiek sytuacji powoduje, że stopniowo przyzwyczajamy się do niej. To, co początkowo szokowało i było trudne do zaakceptowania, powoli staje się normą. Dzieje się tak dlatego, że uczymy się radzić sobie w nowych warunkach, znajdujemy usprawiedliwienia toksycznych zachowań i po prostu oswajamy się z problemami.

Czasem znajdujemy pseudoobiektywne wytłumaczenia, np. trudne dzieciństwo partnera. Innym razem zrzucamy winę na coś lub na kogoś, np. na szefa, który nie docenia partnera. Być może usprawiedliwiamy swojego obecnego towarzysza życia, przyjmując na siebie pełną odpowiedzialność – np. dając mu prawo do wybuchów złości z powodu naszych „niedociągnięć” w spełnianiu jego żądań. Racjonalizujemy niewłaściwe zachowania, twierdząc, że np. długotrwały brak pracy każdego doprowadziłby do alkoholizmu i jego konsekwencji.

Bardzo poważnym skutkiem normalizowania toksycznych sytuacji jest uzależnienie się od partnera i jego zachowań. Długie oddziaływanie jakiegoś konkretnego bodźca może spowodować, że nie potrafimy już bez niego żyć – nawet, jeśli przez to cierpimy. To dlatego tak często zdarza się, że po wyjściu z jednego złego związku szybko wchodzimy w dokładnie ten sam schemat z kolejną osobą.

Dzieci, rodzina i związane z tym przekonania

W niezdrowych relacjach dzieci często stają się marionetkami wykorzystywanymi do utrzymania związku. Toksyczny partner może stosować np. szantaż lub zastraszanie. Bardzo często nie chce oddać opieki nad dziećmi drugiej osobie, ponieważ w ten sposób zmusza ją do trwania w niechcianej relacji.

Czasem w grę wchodzą także nasze przekonania. Wierzymy, że rodzina jest najważniejsza, że należy być lojalnym wobec partnera, że za wszelką cenę trzeba walczyć o małżeństwo. Zdarza się, że nasze wewnętrzne poglądy są dodatkowo wzmacniane – np. przez presję społeczną, naciski ze strony rodziny oraz poglądy religijne.

Mogłoby się wydawać, że trzeba mieć w sobie wiele siły i samozaparcia, żeby rozbić rodzinę i choćby na chwilę zostawić własne dzieci z toksycznym partnerem, a w tym czasie zawalczyć o nie na drodze sądowej. Ale przecież dzieci to najlepsza motywacja do rozstania. Szansę na lepsze życie uzyskają one tylko wtedy, gdy przestaną na nie oddziaływać niewłaściwe schematy budowania rodziny. Co więcej, po wprowadzeniu w życiu istotnych zmian (również w formie rozwoju osobistego i wzmocnienia swojej pewności siebie) znacząco zwiększa się szansa na zbudowanie zdrowej, szczęśliwej, nowej rodziny.

Uzależnienie od partnera

W niektórych relacjach dochodzi do poważnego uzależnienia się od partnera – na gruncie emocjonalnym lub finansowym. W obu wypadkach droga do wyzwolenia się od toksycznego związku prowadzi przez żmudny proces odkrywania własnych potrzeb, mocnych stron, zdolności i kompetencji.

Zależność emocjonalna może wynikać z każdej z opisanych wcześniej przyczyn. Może wiązać się z naszymi lękami, przekonaniami oraz mechanizmami radzenia sobie ze stresem w związku. Czasem naprawdę wierzymy, że tak wygląda prawdziwa miłość. W ogromnej części sytuacji wszystko dzieje się na poziomie podświadomości. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z powstania i narastania problemu. A gdy dociera do nas, że sytuacja jest naprawdę poważna, nie umiemy sobie poradzić z własnymi emocjami.

Drugim rodzajem uzależnienia od partnera jest zależność finansowa. Czasem sami decydujemy poświęcić się rodzinie, co prowadzi nas do sytuacji, gdy musimy prosić partnera o każdą złotówkę. Ale czasem inicjatywa wychodzi od toksycznego towarzysza życia, który pragnie mieć całkowitą nad nami kontrolę. Manipulacjami doprowadza do uzależnienia nas od siebie przez to, że obniża naszą pewność siebie i wiarę w to, że możemy samodzielnie utrzymać siebie oraz dzieci.

***

Jeżeli widzisz siebie choćby w jednej w opisanych wyżej sytuacji, po pierwsze dopuść do siebie myśl o zmianie. To pierwszy krok, który musisz wykonać, żeby wyzwolić się z toksycznego związku.

Nie musisz od razu opuszczać swojego partnera i rzucać się w nieznane. Możesz zacząć od rozważenia „co byłoby, gdybym…” oraz od rozmowy z zaufaną osobą, której zależy na Twoim szczęściu – rodzicami, przyjaciółmi lub dobrym psychologiem.

 

Jeżeli czujesz, że nadeszła pora, by zawalczyć o siebie, swoje dzieci i Wasze szczęście, zapraszam Cię do kontaktu. Pamiętaj, że psychoterapia to najlepszy sposób na to, by nie tylko rozwiązać obecne kryzysy, ale również przygotować się do dalszego życia bez powielania dotychczasowych schematów.

Anna Pabiańczyk-Kulka
Psycholog, Psychoterapeuta w Pracowni Psychoterapii i Coachingu INVENI
Psychoterapia Online, Psychoterapia Kraków, Psychoterapia Tarnów